Moje mrówki

Losy mojej pierwszej kolonii Lasius niger - od pierwszego dnia.

Moje zdjęcie
Nazwa: Maciej Śnieżek
Lokalizacja: Warszawa, Poland

3 grudnia 2009

Instalujemy się

W pewnym momencie zdawało mi się, że rodzinka pójdzie spać i będę musiał uzbroić się w cierpliwość... Ale nie. Siostry nie są co prawda szczególnie ruchliwe, jednak mają momenty aktywności. Do jedzenia niespecjalnie skore - najadły się pierwszego dnia, a kolejne posiłki zaczęły zasypywać piaskiem. Dopiero po małym researchu dowiedziałem się, że tak reagują mrówki w sytuacji, gdy mają za dużo pokarmu... Nie do końca wiem, skąd wzięła się taka reakcja ewolucyjna. Przychodzą mi do głowy dwa możliwe powody:
  • W ten sposób mrówki pozbawiają pokarmu konkurencję, promując własne geny. To jednak mało efektywna metoda, bo warstwa piasku ma grubość maksimum dwóch ziarenek.
  • Jest to próba ukrycia zapasów, co jednak zupełnie się chyba nie sprawdza w przypadku pożywienia w stanie płynnym, a takie właśnie dostają...
Mamuśka przez cały czas siedzi oczywiście w jednej z komór (pisałem, że zainstalowała się tam na dobre?). Trudno mi niestety stwierdzić, czy są tam jakieś jaja. Cała rodzina skupia się w jednej gromadce, niejako pod królową, coś tam niby liżą i przesuwają z miejsca na miejsce, ale czy to przyszłe potomstwo, trudno stwierdzić. Będę mógł powiedzieć coś więcej, gdy dotrze zamówiony przeze mnie przenośny mikroskop 60x ze światełkiem.

Generalnie całe gniazdo jest w tej chwili wyłożone piaskiem - z wyjątkiem komory mieszkalnej, w której jest nieco ziaren, ale zdecydowanie mniej, niż w pozostałych. Ziarenka są poutykane szczególnie w miejscu styku korka z szybą. Co chwila widzę dziewczynę niosącą piasek z miejsca w miejsce, nie zawsze z zewnątrz do środka - czasem z jednej komory do innej, albo do korytarza. Może ma to związek z gospodarką wilgocią. Dzisiaj znów zwilżyłem nieco korek. Dałem też, po kilku dniach przerwy, porcję jedzenia - nawet zaczęły jeść, byłem też świadkiem karmienia mamuśki. A teraz znowu zasypują. Ale chociaż z przecinków zrobiły się z nich średniki.

Dotarłem do kilku ciekawych przepisów kulinarnych. Pierwszy: wątróbka z miodem, drugi: żółtko z miodem. Można jeszcze kombinować z pyłkiem kwiatowym zamiast miodu (mam, kupiłem). Wątróbkę należy rozgnieść na miazgę, hurtnice niespecjalnie radzą sobie z pokarmami stałymi. Wiosną i latem powinny oczywiście dostawać pokarm świeży (wcześniej zabity - rzekomo najlepiej zebrać kilka wysokobiałkowych stworzeń typu larwy muchy, i zalać je wrzątkiem)... No nic, zobaczymy:)

PS. Prawdopodobnie jedna siostra zdechła. Leżała zwinięta na piasku. Giętką pęsetą przeniosłem ją na karmnik i zostawiłem. Gdy po jakimś czasie spojrzałem ponownie, już jej nie było, nie mogłem jej też nigdzie znaleźć. Wniosek: albo ożyła (mało prawdopodobne), albo zwyczajnie ją zjadły...

Komentarze (1):

Anonymous Anonimowy pisze...

dobry poczatek

23 grudnia 2009 12:58  

Prześlij komentarz

Linki do tego posta:

Utwórz link

<< Strona główna