Moje mrówki

Losy mojej pierwszej kolonii Lasius niger - od pierwszego dnia.

Moje zdjęcie
Nazwa: Maciej Śnieżek
Lokalizacja: Warszawa, Poland

9 stycznia 2010

Dziewczyny chyba definitywnie poszły spać. Już żadna z nich nie wychodzi, nie jedzą - chociaż warunków im nie zmieniłem, nadal mają około 23 stopni i mniej więcej 50% wilgotności. Cóż, widać to jest im potrzebne. Sióstr coraz mniej, co jakiś czas znajduję w piasku truchełko którejś z nich, chyba wychodzą z gniazda żeby zdechnąć, bo jedna się nawet ruszała. Nie sądzę, żeby wyniosły żywą... A jedna zakwitła w korytarzu gniazda - wyrosły z niej łodyżki jakiejś pleśni i wygląda jak bohater Hellraisera. Nie sprzątnęły jej, co jest kolejnym dowodem na ich niechęć do wychodzenia. Ważne, że zostało ich plus minus pięć i że mamuśka żyje.

Co do jaj i poczwarek - jestem już pewien, że widziałem co najmniej jedno jajo i jedną poczwarkę. Być może było ich więcej. Niestety śledzenie losów kolonii jest utrudnione, moje panie bardzo gwałtownie reagują na światło latarki, więc nie chcę ich straszyć, a wszystko odbywa się w jednej, niewielkiej komorze... Nie wiem więc, czy z poczwarki wykluła się siostra, a może została ona skonsumowana zanim się to stało.

No nic, czekamy do wiosny.

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Linki do tego posta:

Utwórz link

<< Strona główna